Jeśli
chodzi o podejście do mojej nadwagi to mam za sobą wiele wzlotów i upadków.
Były momenty, gdy próbowałam zmieniać odżywanie i więcej się ruszać, ale
zazwyczaj miało to krótkotrwałe działanie i kończyło się efektem jojo.
Jak już wspomniałam, po zakończeniu najdłuższych wakacji i rozpoczęciu studiowania zdecydowałam się zabrać za siebie. Codziennie dojeżdżam 1.5h-2h na uczelnię ze swojego rodzinnego miasta. Ze względu na dość napięty plan w każdym semestrze i "niespodzianki" w postaci wolnych okienek musiałam trochę przeorganizować swoje życie. Co to oznacza? Oznacza to, że posiłki, które spożywałam w domu trzeba było jakoś „przenieść” na uczelnię. Popularne dzisiaj LUNCHBOXY, których nazwy nawet wcześniej nie znałam, były częścią mojej codzienności i nadal nią są. W kolejnych postach będą pojawiały się one dla Was wraz z opisem przygotowania i zdjęciami. A teraz po krótce czym LUNCHBOXY dla mnie są. Otóż w zależności od czasu jaki spędzam na uczelni, składają się one z różnych produktów. Gdy wyjeżdżam z domu o 6:00, a wracam około 20:00 wtedy w moim LUNCHBOXIE znajdują się: pół woreczka ryżu, pierś z kurczaka gotowana na parze z przyprawami, sałatka, owoc albo pokrojone warzywo (np. burak, brokuły) oraz kanapka. Nadal moim ogromnym problemem jest kwestia śniadania. Od gimnazjum nie mogę przemóc się, żeby wcześnie rano coś zjeść, bo odczuwam mdłości i bóle brzucha. Śniadanie spożywam dopiero na uczelni, gdy przyjadę autobusem. Jest to niezdrowe i nikomu tego nie polecam. Oczywiście udałam się do lekarza. Moja lekarka twierdzi, że to mija po jakimś czasie, a ja nadal męczę się z tym i walczę. Wiem, że wiele młodych ludzi boryka się z tym problemem. Starajcie się także walczyć z tym i przynajmniej w weekend zmuszajcie się do wcześniejszego zjedzenia tego najważniejszego posiłku w ciągu dnia.
Jak już wspomniałam, po zakończeniu najdłuższych wakacji i rozpoczęciu studiowania zdecydowałam się zabrać za siebie. Codziennie dojeżdżam 1.5h-2h na uczelnię ze swojego rodzinnego miasta. Ze względu na dość napięty plan w każdym semestrze i "niespodzianki" w postaci wolnych okienek musiałam trochę przeorganizować swoje życie. Co to oznacza? Oznacza to, że posiłki, które spożywałam w domu trzeba było jakoś „przenieść” na uczelnię. Popularne dzisiaj LUNCHBOXY, których nazwy nawet wcześniej nie znałam, były częścią mojej codzienności i nadal nią są. W kolejnych postach będą pojawiały się one dla Was wraz z opisem przygotowania i zdjęciami. A teraz po krótce czym LUNCHBOXY dla mnie są. Otóż w zależności od czasu jaki spędzam na uczelni, składają się one z różnych produktów. Gdy wyjeżdżam z domu o 6:00, a wracam około 20:00 wtedy w moim LUNCHBOXIE znajdują się: pół woreczka ryżu, pierś z kurczaka gotowana na parze z przyprawami, sałatka, owoc albo pokrojone warzywo (np. burak, brokuły) oraz kanapka. Nadal moim ogromnym problemem jest kwestia śniadania. Od gimnazjum nie mogę przemóc się, żeby wcześnie rano coś zjeść, bo odczuwam mdłości i bóle brzucha. Śniadanie spożywam dopiero na uczelni, gdy przyjadę autobusem. Jest to niezdrowe i nikomu tego nie polecam. Oczywiście udałam się do lekarza. Moja lekarka twierdzi, że to mija po jakimś czasie, a ja nadal męczę się z tym i walczę. Wiem, że wiele młodych ludzi boryka się z tym problemem. Starajcie się także walczyć z tym i przynajmniej w weekend zmuszajcie się do wcześniejszego zjedzenia tego najważniejszego posiłku w ciągu dnia.
Po
powrocie do domu zawsze czeka na mnie jeszcze jakiś posiłek. Zazwyczaj jest to średnia
porcja z obiadu, który jadła moja rodzina. Gdy wracam wcześniej zjadam ten posiłek
i po małym odpoczynku (min. 1h) decyduje się na wysiłek fizyczny. Moje treningi
składają się z ćwiczeń cardio, na zmianę z ćwiczeniami siłowymi (na mięśnie
poszczególnych partii ciała). Jak zacząć? Wszystko zależy jak duża jest Twoja
nadwaga i czy wcześniej uprawiałeś/-aś jakiś sport. Ludzie, którzy większość
życia nie ruszają się i nagle zrywają się, biorąc pod uwagę popularne ćwiczenia
Ewy Chodakowskiej, robią sobie krzywdę. W porządku, są to dobre ćwiczenia, ale
dla kogoś, kto regularnie uprawia sport. Czemu? Jestem przykładem człowieka,
którego te ćwiczenia prawdopodobnie by wykończyły ze względu na obciążenie
stawów. Nigdy nie ćwiczyłam z panią Ewą i raczej nie zamierzam, bo uważam, że
są to zbyt mocne ćwiczenia, do których wykonywania trzeba mieć wiedzę. Ja zanim
zabrałam się za sport starałam się uzyskać właśnie taką wiedzę i nadal ją
zdobywam, bo nie jest to takie łatwe na jakie wygląda. Wiedza ta dotyczy m.in.
możliwości fizycznych mojego organizmu i tego jak powinnam ćwiczyć, żeby nie
zrobić sobie krzywdy. A co jeszcze jest problemem w trakcie rozpoczęcia takiej
zmiany? Szybkie zniechęcenie, które następuje po mocnych treningach,
niedostosowanych do naszych możliwości. Wtedy zazwyczaj widzimy, że jesteśmy
słabi, mamy straszne zakwasy i tracimy motywację albo fizycznie nie jesteśmy w
stanie wykonywać większości ćwiczeń i rezygnujemy. Co ja zrobiłam? Poszukiwałam
ćwiczeń dla ludzi, którzy mają słabą kondycję i borykają się z problemem bólu
kolan. W Internecie natknęłam się na ośrodek, który m.in. oferuje wczasy
odchudzające. Nigdy w to nie wierzyłam, bo mało jest takich osób, które po
powrocie z takiej kuracji są w stanie to wszystko pogodzić z codziennością i
nadal mają ochotę na ćwiczenia. Z ciekawości poczytałam o tym i znalazłam
filmiki treningów w Internecie, które prowadzone są specjalnie dla klientów i
ludzi z nadwagą. Pomyślałam: czemu by nie spróbować? To właśnie był mój
początek wprowadzania wysiłku fizycznego w życie. Ćwiczyłam 3 razy w tygodniu,
bo na więcej nie mogłam znaleźć czasu ze względu na studia. Jeśli uważasz, że
przyda Ci się ta wskazówka to otwórz YouTube i wpisz: Odchudzanie Primavera.
Nie zawiedziesz się. Z początku może wydać się, że te ćwiczenia są zbyt łatwe i
mało intensywne, ale moja teoria jest co do tego inna. Jeśli wykonujesz
ćwiczenia ze 100% starannością to jesteś w stanie się zmęczyć, obojętnie jak intensywne są takie treningi. To dobry początek dla kogoś, kto nie przepada za
ćwiczeniami. Poza tym zawsze można powtórzyć serię ćwiczeń i tym samym wydłużyć
czas swojego treningu. Jedną z informacji, którą nabyłam, dotyczy właśnie
długości treningu. Lepiej krótko i intensywnie czy długo i w umiarkowanym tempie?
Ja osobiście uważam, że trening powinien zajmować min. około 30-40 minut. Biorę
wtedy pod uwagę krótką rozgrzewkę, ćwiczenia oraz rozciąganie. O rozciąganiu
napiszę osobny post, bo większość ludzi nie ma pojęcia, jak dużą rolę ono
odgrywa. Wracając do kwestii ogólnych istnieje teoria, że po około 20 minutach
zaczynamy spalać tłuszcz w trakcie wysiłku fizycznego. Myślę, że zależy to od
człowieka, kiedy ten moment się pojawia i nie można tak tego wyliczyć. Ja po
pewnym czasie miałam wrażenie, że umiem ten moment już sama wyczuć. Ile w tym
prawdy? Sama nie wiem. Natomiast nie popieram tych krótkich treningów, o
których wyżej wspomniałam. Szczególnie, gdy ma się nadwagę i problemy ze
stawami. Należy bardzo uważać w kwestii doboru ćwiczeń i stopniowo zwiększać
intensywność. Czego jeszcze nie jestem zwolennikiem? Popularnych planów
treningowych, które mają trwać 30 dni. Jest to głupota, jeśli dotyczyć ma to człowieka,
który prowadzi raczej bierny tryb życia niż aktywny. Takimi ćwiczeniami także
można sobie wyrządzić krzywdę. Poza tym zakwasy i brak regeneracji? Największy
błąd i przy tym wzrost braku chęci do ćwiczeń. Mam nadzieję, że w kolejnych
postach przekażę Wam sporą część wiedzy jaką posiadam na ten temat. Nie jest to
wiedza tylko z Internetu, ale także z książek i nabyta przez rozmowy ze
specjalistami (m.in. fizjoterapeutami). Oczywiście, że mogę się mylić i nie
chcę nikogo na siłę przekonywać do swoich poglądów, ale raczej zwrócić uwagę na
pewne aspekty dotyczące wdrażania wysiłku fizycznego w naszą codzienność. Chętnie także usłyszę, co Wy wiecie na ten temat.
Na
koniec pozostawiam Was z najważniejsza myślą tego postu, która dotyczy TYLKO I WYŁĄCZNIE doboru ćwiczeń: Nie zabieraj się za
coś, co nie jest na Twoje możliwości!
A tutaj link do
kanału na YouTube z ćwiczeniami, które wykonywałam na początku:
Super post <3 Czekam na następne
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo! <3
Usuń